Coraz mniej chętnych do sprawdzania egzaminów. Nauczyciele ujawniają kulisy
Według ustaleń medialnych coraz mniej nauczycieli decyduje się na sprawdzanie matur, szczególnie testów z języka polskiego. Eksperci wskazują m.in. na niskie wynagrodzenie, a także na wysokie obciążenie, jakie generuje analiza wielu tekstów na raz.
Jakie są stawki za sprawdzenie egzaminów?
– Coraz więcej osób po prostu rezygnuje. To nie jest praca, którą da się pogodzić bez wysiłku z codziennym funkcjonowaniem w szkole – mówiła w rozmowie z serwisem mamadu.pl jedna z nauczycielek w liceum i egzaminatorka.
Należy pamiętać, że praca egzaminatora nie polega jedynie na czytaniu prac, ale także na umiejętności odpowiedniego oceniania egzaminów.
– To nie jest czytanie dla przyjemności. Każde zdanie trzeba „przełożyć” na punkty zgodnie z kryteriami. To bardzo wymagające i męczące – mówił jeden z nauczycieli języka polskiego.
Sprawdzenie jednego wypracowania może zająć od 20 do 50 minut. Często egzaminatorzy sprawdzają ich kilkadziesiąt lub nawet kilkaset w ciągu paru dni. – Po kilku godzinach czytania wypracowań, człowiek jest po prostu wyczerpany – mówiła polonistka z Kalisza.
Według ustaleń serwisu nauczyciele mają otrzymywać ok. 70-90 zł brutto za sprawdzenie jednego arkusza z języka polskiego. Po przeliczeniu stawka godzinowa może wynieść od 35 do 75 zł brutto. Nie przekonuje to jednak wielu nauczycieli do tego typu dodatkowej pracy.
– To jest bardzo wymagająca praca intelektualna. Po kilku godzinach sprawdzania nie jesteś w stanie funkcjonować normalnie – mówiła jedna z polonistek. Egzaminatorzy zwracają też uwagę, że „system oczekuje coraz więcej, ale nie idą za tym realne zachęty”.
Podobne przemyślenia nauczyciele ujawnili w rozmowie z serwisem strefaedukacji.pl. – Jeśli policzyć czas potrzebny na sprawdzenie jednej pracy, wychodzi stawka znacznie niższa niż w wielu innych dodatkowych zajęciach – mówił Paweł, polonista z Warszawy.
– To praca, która wymaga pełnego skupienia, a jednocześnie jest niedoceniana finansowo – stwierdziła z kolei egzaminatorka z Kalisza.
Jak wygląda praca egzaminatora?
W rozmowie z „Gazetą Wyborczą” nauczyciele opisali, jak wygląda ich praca w charakterze egzaminatorów, gdy próbują pogodzić ją z nauczaniem w szkołach.
– Minimum trzy weekendy pracy po 10 godzin dziennie, od 8 do 18. Tyle zajmuje mi sprawdzenie 80 matur i 60 arkuszy egzaminu ósmoklasisty. Ale po takim wysiłku intelektualnym nie jestem w stanie zrobić nic – relacjonowała w rozmowie z gazetą Agnieszka, która od 22 lat jest egzaminatorką maturalną z języka polskiego. – Najpierw egzaminy i zasiadanie w komisjach maturalnych. Potem zaczyna się sprawdzanie matur. Nie robimy tego w domu, ale w wyznaczonej przez Okręgową Komisję Egzaminacyjną szkole, takie są procedury – dodała.
– W tym czasie trwają matury ustne, więc przez pięć dni siedzę w komisji maturalnej i pytam, w weekend sprawdzam arkusze, potem kolejne pięć dni jestem na ustnych w innej szkole. I znów sprawdzanie prac w weekend (...). A potem wracam do swoich klas, które w tym czasie nie miały normalnych lekcji, trzeba nadrobić materiał, zrobić sprawdziany, wystawić oceny. Rozumiem osoby, które nie podejmują bycia egzaminatorem. To zawsze jest coś za coś – mówiła nauczycielka.
Wielu ekspertów zwraca też uwagę, że po tygodniu pracy w szkole oraz późniejszym udziale w ustnych maturach niewielu nauczycieli jest w stanie później rzetelnie sprawdzić kilkadziesiąt prac maturalnych.